30.06.2017

♡ Potwory spod Łóżka

* * *
   Będąc dzieckiem wszystko, co znajduje się w ciemności jest straszne, każdy cień to jakiś potwór, każde stuknięcie to śmiech wiedźmy, każdy cień gałązki na oknie to widmo, które chce cię porwać. Tylko rodzice są w stanie odgonić mrok potworów spod łóżka, tylko ciepło mamy powoduje, że szybki spanikowany oddech, gdy byłeś dzieckiem zwalniał i byłeś wstanie zasnąć. Jednak wielu z dorosłych powtarza, że potwory nie istnieją, że to twoja wyobraźnia, że wszystko, co dostrzegasz w mroku jest tylko fikcją, że są to wasze ubrania, gałęzie i cienie, które wyglądają strasznie... 
Co jednak się stanie, gdy okaże się to nieprawdą?

Zapraszam na mojego nowego bloga o tematyce snów:

28.06.2017

10. One Shot | Tylko z wami.

* * *

   Sophia Templer. Była najważniejszą kobietą w moim życiu, to dla niej starałem się zmienić. To dla niej starałem się rozumieć ludzkie emocje. Czytałem nawet o tym książki. Pojawiła się nagle. Poznałem ją przypadkiem. Zaczęła za mną chodzić, zaczęła do mnie mówić, a ja tylko słuchałem i podążałem obok niej. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem kim dla mnie jest. Wtedy, gdy było już za późno, wtedy, gdy patrzyłem na nią zza grubego lustra. 
   Layton Lestrange. Był osobą, którą uważałem za tło w moim życiu. Czasami ze sobą pogadaliśmy. Byliśmy w podobnej sytuacji rodzinnej, ale on miał zdecydowanie lepiej. Też miał siostrę, ale nie rozumiałem jego relacji z nią. Byli zdecydowanie dziwni, ale nie oceniałem. Sam należałem do dziwaków. Tych, którzy trzymają się na uboczu. Czasami ugadywaliśmy się na sprawdziany, aby nie uczyć się wszystkich informacji, a tylko część. Tak, aby się nie przemęczyć.
   No i ja. Ventus Aaron Gaunt. Pochodzę z dobrej rodziny, wręcz obrazkowej. Dwójka dzieci i bogaci rodzice znani i lubiani. Lecz dla mnie nie idealni. Byłem bity przez ojca, byłem przez niego pogardzany, co skutkowało tym, że nie nauczyłem się emocji. Moje życie było obojętne, było przepełnione nienawiścią i pogardą. Popełniłem tyle błędów w jeden dzień, że można to nazwać zimą mojego życia.
   Stoję teraz pod twoim blokiem wpatrując się w okno twojego pokoju, gdzie całowaliśmy się ostatnio. Jeszcze do niedawna nie wiedziałem jaki jest numer twojego mieszkania - teraz ten numer został w mojej głowie niczym cholerna mantra. Czterdzieści cztery. Nie czuję śniegu, który wpada pod rozpiętą kurtkę, nie czuję przemokniętych ubrań, przez które robi mi się zimno, ale nie czuję tego. Nie czuję nic poza okropnym bólem i złością. Pamiętam ten moment, nasze spotkanie pierwsze. Pamiętam, że przyrzekłem sobie, że tego nie spieprzę. Byłaś nowa w naszej szkole, byłaś inna. Byłaś wyjątkowa. Twoje oczy przykuły moją uwagę. Były takie niebieskie, były takie magnetyzujące. Były tylko twoje, a ja zapragnąłem ich dla siebie. Zapragnąłem tylko ciebie. Szybko stałaś się tą jedyną. Nie znaliśmy się zbyt długo, a jednak szybko zajęłaś ważne miejsce. Gdy tylko pomyślę o tobie moje serce bije szybciej. Wiem, że teraz płaczesz pisząc smsy. Twój tata pojawia się obok mnie i zostawia drzwi otwarte jakby wiedział, że tu jestem, ale ja nie idę. Wiem, że tego nie chcesz, wiem, że nie chcesz mnie teraz widzieć, wiem że chcesz być z tym sama, a ja nadal ruszyć się nie mogę. Straciliście mnie oboje, ale jednak ty nie potrafiłaś mnie do siebie wpuścić. Nigdy nie potrafiłaś, mimo, że zawsze byłem przy tobie. Pamiętam dni kiedy cię pocieszałem, pamiętam dni kiedy go tłumaczyłem. Pamiętam dni jak bardzo serce mi pękało słysząc twoje słowa o miłości do niego, a ja nadal siedziałem w twoim pokoju na łóżku i obejmowałem cię cholernie mocno. Proszę wyjrzyj dziś przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem może zobaczysz serce narysowane butem w śniegu to jest uczuć moich kalka, bo moje jest już w kawałkach. Przeczuwałem, że jak będę lepszy, że gdy będę się bardziej starał szybciej wszystko się spieprzy. Dlaczego tego nie zostawiłem? Dlaczego nie odszedłem, gdy mogłem? Dlaczego brnąłem w tą chorą relację? Dlaczego tak bardzo chciałem, abyś była moja? Dlaczego nie rozumiałem, że nie mam szans? Dlaczego nie rozumiałem, że on był dla ciebie ważniejszy?
   Byłeś moim przyjacielem, byłeś kimś ważnym, mimo że traktowałem cię jak powietrze. Byłeś przy mnie zawsze, a ja przy tobie. Robiliśmy wszystko razem, a przez nią to wszystko się spieprzyło. Pamiętam, że byłeś cholernie miły. Zawsze mnie to denerwowało. Pomagałeś każdemu, kto nawinął ci się pod rękę. Myślałeś o wszystkich zmartwieniach osób, które znałeś. Nie rozumiałem czemu zależało ci, aby inni byli szczęśliwi. Pamiętam to jak pomagałeś tej małej Miracle z gimnazjum. Pamiętam jak nie potrafiłeś wytłumaczyć jej, że nic was nie może łączyć. Pamiętam, że musiałem interweniować. Pamiętam to jak zakochałeś się w Olivanderównie. Pamiętam, że ona ciebie nie chciała. Była nie twoją ligą. Była lepsza od każdego. Pamiętam jak musiałem siedzieć przy tobie, bo chciałeś sobie coś zrobić. Pamiętam to jak patrzyłeś na Templer, co bardzo mnie denerwowało. Pamiętam, że zawsze byłem tłem, mimo że chciałem, abyś ty nim był. Pamiętam jak się w niej zakochiwałeś. Pamiętam jak mi opowiadała, że ją pomacałeś po udzie. Pamiętam jak chodziłeś po tym skołowany, bo nigdy nie miałeś odwagi, aby zaprosić dziewczyny na randki. Pamiętam, że byłeś zawsze traktowany jak przyjaciel. Dopiero wszystko odmieniło się z pojawieniem się Sophii. To ja stałem się tym, kim zawsze byłeś ty. To ja byłem tym, który kręcił się od was jak marionetka.
   Gdy widziałem was razem moje serce krwawiło. Nigdy nie zapytaliście się jak ja się czuję, nigdy nie zmartwiliście się tym, że się od was oddalałem. Zaczynałem milczeć bardziej niż zwykle. Nie potrafiłem wytrzymać tych wszystkich rzeczy, które widziałem jak na siebie patrzeliście. Chciałem się wycofać. Chciałem was zostawić. Chciałem zniszczyć ogród naszych wspomnień, tak by wyglądał jak po przejściu huraganu. Siedziałem w swoim pokoju i płakałem. Pierwszy raz płakałem. Czułem frustrację, czułem to, że nigdy nie będę szczęśliwy bo to ona była w moim sercu, ale nie potrafiłem zniszczyć tego, co was łączyło. Zrobiłem jedyną rzecz, która uwolniłaby mnie od tego cierpienia. Zabiłem się, abyście byli szczęśliwi, abyście nie musieli się o mnie martwić. Teraz jestem tylko duchem, który stoi pod waszymi oknami na zmianę. W końcu decyduję się wejść do środka, staję pod drzwiami twego mieszkania, ale nie przechodzę dalej. Pojawia się światło, w które wchodzę i już nigdy nie dowiem się, co się z wami stało. Już nigdy nie dowiem się, czy się pogodziliście z moim odejściem. Moje serce przestaje krwawić, a ja zapominam to, co czułem, aby pozwolić na wasze szczęście.

Opowiadanie zostało napisane już bardzo dawno temu, ale koczowało u mnie przez długi czas, ponieważ miało być oddane na konkurs Kreatywnych Spojrzeń. Niestety nie został rozstrzygnięty.